💥 Części i akcesoria KTM HQV GG nawet -20%! 🚚 od 350 zł za FREE
Przejdź do głównej zawartości Przejdź do wyszukiwania Przejdź do głównej nawigacji
c864ebec5743434c8668d27dcad59c7b

WYPRAWA PANAMERICANA 2014 DOTARŁA DO CELU!

Przez cały czas trwania wielkiej wyprawy, ekipa Panamericany 2014 w składzie Tomek, Janek i Przemek prowadziła swojego bloga z podróży. Dzięki regularnym wpisom na www.przezkontynenty.com oraz nadajnikowi GPS DELORME – mimo iż byli oni tysiące kilometrów od nas - każdego dnia mogliśmy śledzić ich aktualne położenie i poczynania.
 
 
I tak w ostatnich tygodniach mogliśmy śledzić ich podróż przez Kolumbię, Ekwador, Peru i Boliwię. Wszystko po to, by dokładnie 23 grudnia móc dowiedzieć się z prowadzonego przez nich bloga, że cel jakim było miasto Ushuaia w Argentynie – został w końcu osiągnięty. 
 
 
Do celu wiedzie droga numer 40 wzdłuż Andów z ich najwyższym szczytem Aconcagua. Już wiemy, że należy wyostrzyć wzrok i skupienie na asfaltowych i szutrowych duktach ze względu na mnogość przydrożnej zwierzyny. Dzikie lamy, lisy, nandu, pancerniki i te udomowione owce, kozy i wiele innych zachowujących się jak natrętni autostopowicze potrafi wyzwolić silną porcję adrenaliny. Aby dostać się do Ushuaia przed nami kilka już rozpoznanych zabiegów, mianowicie kolejno, przejście Argentyna – Chile, prom na cieśninie Magellana (jak tam bujało) i ponownie wjazd do Argentyny. Ostatnie 50-70 km przed miastem Końca Świata zrobiło się naprawdę nieznośnie, wiatry się nasiliły, temperatura spadła do +2 stopni, zaczął padać śnieg, a droga nagle wiła się jak wąż. Ushuaia i okolice malownicze, chodź surowe, a nasze kufry nie były przygotowane z odpowiednią garderobą, musem było nabyć ciepłe odzienie. Jak twierdzi poznany przez nas w Mendozie konsul, „Bóg jest wszędzie, ale biuro ma w Buenos Aires”, wszyscy maja tam biuro, więc zaraz po Fin del Mundo, kierunek Boskie Buenos, aby nadać motocykle do Europy i samemu, czym prędzej do domu, przy wigilijnym stole z utęsknioną rodziną zasiąść. 
 
 
Imponujące jest to, kogo podczas podróży poznaliśmy, co widzieliśmy, czego posmakowaliśmy i powąchaliśmy, a to, czego nie potrafiliśmy przewidzieć to cały sens podróżowania. Jak ktoś kiedyś powiedział „Podróż jest jak małżeństwo. Podstawowym błędem jest myślenie, że możesz ją kontrolować.” To z pewnością pasja, którą będziemy pielęgnować i zarażać nią bliskich, bo przecież to jedyna rzecz, na którą wydajemy pieniądze a stajemy się bogatsi. Zapraszamy w przyszłości na kolejne podróże. Mocno działa na nas Afryka, jednak głośny wirus Ebola trochę wystrasza, poza tym nie tak łatwo się w związku z nim właśnie tam dostać. Dlatego nasze wewnętrzne kompasy podpowiadają – AZJA.
 
 
I tak blisko czteromiesięczna przygoda dobiegła końca. Nasza ekipa, która od początku patronowała wyprawie i wspierała jej członków jest dla nich pełna podziwu. Cieszymy się niezwykle, że udało im się nawinąć na koła tysiące kilometrów, zobaczyć niesamowite miejsca obu Ameryk, poznać fantastycznych ludzi i co najważniejsze, cało i zdrowo wrócić do kraju nad Wisłą. 
 
 
GRATULACJE I WIELKI SZACUN DLA WAS CHŁOPAKI
 
494139934_23910165335257666_358148599759778532_n

Lukasz